
-"Jak to kapitanie ? Ty zostawiłeś mnie w Dojo samego i już masz załogę."- Mówiąc to rozpłakałem się na niego przytulony do jego piersi. Kiedy już mi trochę przeszło, podniosłem się z niego i ujrzałem jak patrzy gniewnie na mnie. -"A zapomniałem już lecę po wodę."- powiedziałem to wstając i pobiegłem w stronę morza.
( Wrócę za jakiś czas z wiadrem wody około 5 minut)
Offline
Nasz Ogoniasty stał i przysłuchiwał się próbując uspokoić swoje poczucie humoru, co nie było łatwe zważywszy na to, że Czarnowłosy ciągle niezwykle głośno i wyraźnie wyrażał swoje uczucia do brata.
-"Myślę, że sobie poradzą." - odpowiedział jej wesołym tonem, gdy tylko trochę ochłonął.
Inna sprawa była taka, że nikt z nich nie wiedział, jakie są właściwości kleju, a Kyushou nie miał zamiaru przywrzeć do podłoża, więc pomaganie było raczej utrudnione. Kolejnym argumentem, by się przypatrywać, był fakt, że się znają, co oznacza, że i Kaito, i Shater wiedzieli jak odkleić coś co zostało w ten sposób przyklejone. Jak się za chwilę okazało, nasza Panterka nie myliła się, Numchakowy wysłał Klejowego po morską wodę. Uszaty postanowił zapamiętać tą informację, będzie przydatna, bo fakt, iż Czarnowłosy dołączy do załogi, był potwierdzony na dziewięćdziesiąt procent, jeśli nie więcej.
-"Chyba łączy Was szczególna więź, bo gość nie zachowuje się, jakbyście razem tylko ćwiczyli." - zapytał, jak tylko Młody zniknął za horyzontem, zaś jego głos, uśmiech i spojrzenie przybrały z lekka prowokacyjny wyraz, ale tylko troszeczkę, ledwo wyczuwalnie.
Offline
Przemieszczając się po wiosce, Yoarashi nie zauważył nic nadzwyczajnego, ot zwykła wioska. No może poza 4 oficerami Marines, którzy właśnie zbierali się, by opuścić miejsce ich porażki. Gdy zorientowali się, że ktoś czegoś od nich chce, odwrócili się z wyraźnie niemrawymi minami.
-"Witam." - odpowiedział na jego powitanie marynarz, który wyglądał na najwyższego stopniem.
Aparycja młodzieńca oraz jego mowa, pomimo, że spokojna, sprawiały, że owi osobnicy stali niepewnie oraz jakby obserwowali każdy jego ruch.
-"Jeśli już musisz wiedzieć, to jakaś trójka gnoi... Niech no tylko ja ich dorwę..."[i/] - wyraźnie się poddenerwował - [i]"A jeśli chodzi Ci o Twoje drugie pytanie, to cywil nie prawa pytać o informacja dotyczące śledztw marynarki." - odpowiedział.
Gdy tylko skończył ostatnie zdanie, odwrócił się do swoich kompanów i zaczęli iść przed siebie, w sobie tylko znanym kierunku.
Offline
-"Czy ja wiem czy szczególna?? Jak byliśmy w Dojo to nie miałem czasu na poznawanie innych uczniów. Pewnego dnia wysłali nas 2 na trening szkoły przetrwania. W czasie treningu byliśmy tylko my. Przez ten czas zaprzyjaźniliśmy się. Jednak on przyjął to zbyt dosłownie i traktuje mnie od tamtej pory jak brata. Ciężko mi było zostawiać go samego ale powinien już wydorośleć. Dlatego wyjechałem bez słowa. Myślałem że Mistrz zatrzyma go, najwidoczniej uważa że z nim będzie mi raźniej. Jeśli chcecie coś o nim wiedzieć to pytajcie."- Czułem się jak na spowiedzi i dopiero teraz dopadły mnie wyrzuty sumienia. Dobra co mogę zrobić jestem tu przykuty i nic nie zrobię bez tej wody. -"Dzięki że się zgodziliście dołączyć do mojej załogi. Jakbym mógł wstać to bym was uściskał,ale chyba jeszcze tu sobie trochę poleżę. HAHAHA"-
Offline
Na twarzy chłopaka pojawił się tajemniczy uśmiech, trudno powiedzieć cóż wyrażał.
- " Trójka gnojków pobiła czwórkę Marines ? " - młodzieniec pochylił nieco głowę, spoglądając spode łba na nieudolnych oficerów.
- " Co pomyślą ludzie gdy się o tym dowiedzą ? Zawrzyjmy układ, powiedzcie mi jak wyglądają ci ludzie, a ja wam ich dostarczę, w zamian, wy powiecie mi o przemytnikach w tym rejonie. Powiedzmy, ze zajmuje się eliminacją podobnych pasożytów, więc jak ? " - barwa jego głosu nie zmieniła się, pozostawał on spokojny i jednostajny, jedynie w ostatnich słowach uniósł się nieco, podkreślając swe zdanie na temat osobników półświatka przestępczego.
Ostatnio edytowany przez Yoarashi (10-01-2012 22:11:59)
Offline
Saya KagetsukiUżytkownik
"-To nie czas ani miejsce na takie rozmowy panowie. Musimy się ukryć. Zapomnieliście już że mamy na ogonie marynarkę. Gdzie ten gówniarz się podziewa do jasnej cholery?" -Dziewczyna przestawała nerwowo z nogi na nogę, a w jej głosie słychać było złość i poirytowanie. Miała dziwne przeczucie że jeśli się nie pośpieszą to będą mieli naprawdę przesrane.
"-Najlepiej będzie jak pójdę przodem i zorientuję się jak wygląda sytuacja w innych miejscach na wyspie. Spotkamy się w porcie na nadbrzeżu"
Ostatnio edytowany przez Saya Kagetsuki (10-01-2012 23:21:12)
Offline
Wróciłem kiedy akurat panienka chciała gdzieś pójść. Natychmiast wylałem zawartość wiadra na Shater'a. Woda rozpuściła cały klej dzięki czemu był wolny. -"Przepraszam za to nie panuję w 100% nad swoją mocą."- Powiedziałem smutny do nich wszystkich. -" To co teraz robimy skoro jesteśmy tu razem, widziałem po drodze jakiegoś mężczyznę który dopytywał się rannych Marynarzy kto ich tak urządził. Nie wyglądał na słabeusza. Obawiam się że może tutaj przyjść w każdej chwili. Domyślam się że to twoja sprawka Aniki. Więc musimy jak najszybciej znikać."- Mówiąc to telepały mi się nogi ze strachu mimo że byłem z moim bratem i w dodatku jego przyjaciółmi.
Ostatnio edytowany przez Kaito (11-01-2012 08:06:19)
Offline
Marines przystanęli na chwilę i odwrócili się w jego stronę, gdy usłyszeli propozycję Yoarashiego. Zaciekawiło ich to, ot co. Mieli szanse nie dość, że oczyścić swe imię, to jeszcze nawet może dostać awans, za tą trójkę i to tak małym kosztem. W końcu nie codziennie trafia się jakiś Kotowaty, który potrafi unikać kul. Była co prawda też ta dwójka, ale nie byli pewni kto był odpowiedzialny za to, że nagle zostali postrzeleni i wylądował na nich jakiś cywil.
-"Układ powiadasz?" - przemówił znowu ten sam, zaś reszta znowu zaczęła mu się bacznie przyglądać.
Jego ton wskazywał, że nie raz szedł już na podobne układy i jest niezwykle zainteresowany.
-"Jeśli tego chcesz, zgoda." - spojrzał na niego nie do końca pewnym, ale badawczym wzrokiem - "Ale muszę Cię ostrzec, że nie wszyscy są "normalni"." - tu jego oczy przybrały poważny wyraz, widać, że mówił poważnie - "Była to grupa trzech młodzików, dwóch wyglądało normalnie, kształtna blondynka o zielonych oczach oraz szczupły fioletowowłosy chłopak. Trzeci za to jest dość zauważalny, ciemnyblondyn z parą czarnych kocich uszu i czarnym ogonem." - opisał grupkę - "W zamian udzielimy Ci informacji, których szukasz. Układ jest jasny." - skończył czekając na jego reakcję.
Offline
Co prawda byłem już wolny ale nie mogłem się ruszyć. -"Kaito fajnie że uwolniłeś mnie z kleju. ALE NIE MUSIAŁEŚ LAĆ CAŁEGO WIADRA NA MNIE !!!!!!!!!!!! "- Co teraz zrobić Saya na bank nie pomoże, Kyuu i Kaito nie mogą. Hmm... co by zrobić. Chwila mam pomysł.-" Kaito użyjemy twojej katany. Przełóż pasek pod moimi pachami i ciągnij mnie dopóki nie wrócę do normy."-
Offline
Wysłuchał uważnie Shater'a, bo w sumie nie mógł zrobić nic innego, chodź nie chodziło mu o takie szczegóły, jeśli będzie chciał się czegoś o Kaito dowiedzieć, to się go zapyta wprost. Kiedy Numchakowy zaczął temat z załogą, Ogoniasty chciał zaznaczyć, że tak teoretycznie nie zgodził się na wstąpienie do załogi, ale przerwała mu blondynka. Już wcześniej wyczuwał, że jest poddenerwowana, ale nie spodziewał się, że aż tak. Zaczęło go to interesować. Właściwie nie samo zachowanie tylko jego powód, bo w końcu co im może zrobić 4 Marines, których już raz pokonali, a przecież nie ściągnął w pościg za nimi admirała, nie było sensu.
-"Spokojnie, przecież nic się nie dzieje." - odpowiedział, gdy tylko zaproponowała rozdzielenie - "Poza tym za zwykłą bójkę nie wyślą w pościg za nami admirała, nie? To było by idiotyczne." - spojrzał po nich, chcąc zobaczyć podzielają jego zdanie.
W tym momencie wrócił Kaito z wiadrem wody, które wylał całe na Fioletowowłosego. W odpowiedzi Kyushou opuścił ze zrezygnowaniem głowę, przykładając dłoń do czoła. Powód tego był tylko jeden, mianowicie: Jakim trzeba być idiotą, by wylać całe wiadro morskiej wody, powtarzam, morskiej, na osobę, która posiadła moce diabelskiego owocu, zwłaszcza, że samemu jest się posiadaczem takich mocy!? Uszaty się po prostu z lekka załamał akcją Czarnowłosego. Nie było mu dane jednak długo pozostać w takim stanie, gdyż Klejowy zaraz podzielił się z nimi informacją, że ktoś jest zainteresowany ich grupą. Może i był on strachliwy, ale jest różnica między tchórzliwym strachem a prawdziwym, a ten u Kaito wydawał się Ogoniastemu być jednak tym prawdziwym.
-"Jeśli ktoś chce za nami podążać, to rozdzielenie się raczej nie jest dobrym pomysłem, prawda?" - zwrócił się do Saya'i, która właśnie zamierzała ich opuścić, ignorując Shater'a drącego się na brata.
Co mogło zdziwić, jego głos ciągle pozostawał wesoły i luźny, jak gdyby w ogóle nie przejmował się tym gościem. Jednak nie znali tej osoby, więc trzeba było przyjąć, że tak samo prawdopodobny jest fakt, że chce z nimi walczyć jak i ten, że chce tylko ich znaleźć.
Offline
-"Przepraszam za tamto.”- Mogłem to przemyśleć zanim wylałem tą wodę. -„Okej fajny plan już się biorę do roboty."- Powoli i ostrożnie przełożyłem pasek pod jego plecami i zaczepiłem o jego ręce. Po wszystkim byłem gotowy ruszyć do portu. Pomysł dziewczyny jest do niczego trzeba ją zatrzymać jak najszybciej.-"Co jak co wydaje mi się że tamten facet nie jest przyjemną osobą. Więc pomysł z rozdzieleniem się jest do niczego. Jak to mówią co się nie odwlecze to nie ucieknie. To jak ruszamy?? Fajnie że problem z Shater'em tak szybko załatwiliśmy. Możemy teraz uciekać, bałem się przebywać ze znajomym marynarki a co dopiero z nim rozmawiać.
Offline
Umowa została zawarta. Czarnowłosy młodzieniec odwrócił się od oficerów, akurat by dostrzec, jak jakiś dzieciak przyspiesza kroku po ich minięciu. Czyżby słyszał o czym mówili i przestraszył się ? Do tego niósł wiadro z wodą, po co mu ona była ? Zmarszczył brwi, zastanawiając się nad tym co dalej zrobić. Ruszył spokojnym krokiem w ślad za pospiesznie oddalającym się chłopakiem, strach nigdy nie był bezpodstawny, wiedział o tym dobrze. Musiał on wiedzieć coś o całej tej sprawie, inaczej nie starał by się tak szybko zniknąć im z oczu, a jeżeli nawet nie, nie było nic przeciwko temu by zapytać.
Podążył więc jego śladem, przemierzając opustoszałe wieczorną porą uliczki tej mieściny, do której dopiero co dotarł.
Offline
Saya KagetsukiUżytkownik
"-Masz racje Kyu trochę mnie poniosło" -dodała nagle się zatrzymując.
Przeklinała się w tym momencie z powodu swojej lekkomyślności. Nie mogła zostawić tego idioty samego, zwłaszcza w takim stanie. Jej spojrzenie skierowała w stronę Shatera, który opieprzał swojego brata. Saya westchnęła.
"-Zabierajmy swoje tyłki i wynośmy się stąd. "- w jej głosie było słychać nutę zrezygnowania. Miała już serdecznie dość użerania się z "kapitanem" i jego młodszym bratem. Przez cały czas słowa Kaito nie dawały jej spokoju. To jak wyglądał i zachowywał się chłopak po powrocie, dało jej jasno do zrozumienia, że osoba którą widział w wiosce nie jest kimś pokroju marines z którymi walczyli do tej pory.
"-Tędy...To najkrótsza droga by wydostać się z wioski prowadzi wprost do portu" - ruszyła powoli we wskazanym przez siebie kierunku
"-Idziecie czy nie ?" - zapytała
Ostatnio edytowany przez Saya Kagetsuki (11-01-2012 18:50:28)
Offline
-"Gdy skończysz, znajdziesz nas w posterunku marynarki, tam udzielimy Ci informacji." - rzucił za Yoarashi'm.
Byli pewni, że nie da sobie rady, jednak aura jaką był otoczony tajemniczy jegomość sprawiała, że sądzili, że może uda mu się coś zdziałać. W sumie nie mieli też nic do stracenia, a nawet do zyskania i to dużo. Informacje są mała ceną za trójkę takich gnojków, a jak jeszcze ten gość zacznie eliminować typy spod ciemniej gwiazdy, to będą mogli wszystkie zasługi przypisać sobie, plan idealny. Skierowali się w stronę obrzeży wioski, jednak przeciwną niż Łowca.
Offline